Po raz kolejny (co już było moim małym nawykiem) wywróciłem oczami. W otoczeniu Nialla i jego głupoty nie dawało się nie wykonywać tej czynności. Z nieogarniętym wyrazem twarzy wpatrywał się w ekran telewizora. Ten film ma za trudną dla niego fabułę, może dlatego, że większość czasu przeznaczył na stukanie w telefon. Niechętnie przełączyłem czarnym pilotem program. Z racji tego, że nie byłem tępy jak on i na serio oglądałem zaciekawił mnie, ale pozostaje mi obejrzeć resztę w internecie. Wstałem ze skórzanej kanapy i poprawiając białą koszulkę powędrowałem do kuchni. Słyszałem tupot za moimi plecami, co dało mi znać, że Niall kroczy za mą osobą. Zapaliłem światło w pomieszczeniu, podchodząc do lodówki. Cisza była uciążliwa, więc coś gryzło mojego przyjaciela, bądź chciał zacząć jakiś temat. Zerknąłem na niego zza ramienia, miał tą samą minę co w salonie, lecz teraz wpatrywał się w okno. Jednak to nie film sprawił mu trudność. Odwracając głowę do wnętrza urządzenia szybko spojrzałem na zawartość. Wyciągnąłem dwie pizzerki, zapisując sobie w pamięci by odkupić Caroline, bo zatłucze mnie swoimi szponami. Wystarczająco mi śladów wczoraj zrobiła na plecach. Pokręciłem głową zamykając lodówkę, wpakowałem obie bułki do mikrofalówki i nastawiłem. Okręcając się przodem do Horana dostrzegłem, że jego postawa się zmieniła. Nadal intensywnie myślał, stał prosto wpatrując się we mnie. Chyba nawet nie zdawał sobie sprawy, iż na niego patrzę.
- Co jest stary? - wreszcie przerwałem to milczenie. Jego oczy zrobiły się nagle jakby obecne, poluźnił uścisk na blacie. Mniej otępiale spojrzał mi w oczy, próbując zarejestrować czy aby na pewno się do niego odezwałem. Uśmiechnąłem się lekko w jego kierunku, odwzajemnia mój gest odgarniając farbowaną grzywkę w bok. Chwilę się nie odzywa, jednak wreszcie coś z siebie wydaje.
- Nie podoba mi się to, że tak nagle po przerwie Harry znów tam pojechał. - podkreślił tajemnicze słowo "tam" ale nie musiałem się zastanawiać co ma na myśli. Sam dobrze zdawałem sobie sprawę, że coś musi być na rzeczy. - Jestem przekonany, że coś a może raczej ktoś się do tego przyczynił.
- Co takiego mogło się stać? Było okej, tymczasowo daliśmy sobie "urlop". Te pizdy nie mają aż takiego dla nas znaczenia. Spotkał ich, dobra ale taka drobnostka by go wkurwiła? Nie sądzę Niall, to nie jest to.
harry.
Oparłem dłonie o krawędź ringu, przypatrując się rozgrywającej za siatką akcji. Przyjechałem tu by zapomnieć, lecz odechciało mi się brać udział. Żułem miętową gumę, wpatrując się w walkę. W pomieszczeniu jak zawsze panował mrok a oświetlony ring przedstawiał ostrą bitwę. I taka rozpętała się w mojej głowie. Po co znowu tutaj się przywlekła? Znudziło jej się zatruwanie życia swojej córecce i przypomniała sobie o tym, że posiada syna? Ha ha, śmieszne. Prychnąłem pod nosem, odwracając głowę w bok. Dzisiejszego wieczora o dziwo nie było zbyt wielu ludzi. Jednak może jest tu tak od kilku dni? Nie wiem, nie bywałem tu ostatnio. Kiedy żółte światło przeleciało po moim ciele odepchnąłem się rękoma, zastanawiając się co mam do roboty. Skoro jednak nie zrobię komuś z mordy zgniłe jabłko to warto poszukać innego zajęcia. Nic nie przykuło mojej uwagi, kilka znajomych twarzy zjawiło się przed moimi oczami. Może napić się? Yeah, to byłoby dobre wyjście na odgonienie własnych, niechcianych myśli. Z tą myślą przewodnią opuściłem salę tylnim wyjściem, nie zaszczycając nikogo pożegnaniem.
narrator.
- Kurwa Niall nie szarp. - wysyczał, swoją drogą zajebiście pijany, Harry, wyrywając się i zataczając w tył. Spojrzał na swojego przyjaciela, który uratował go przed upadkiem, nie pierwszy raz. Znowu. Poddając się nie stawiał oporu, kiedy był ciągnięty do samochodu. Oklapł na siedzenie pasażera, wycierając kciukiem czerwoną ciecz z kącika ust. Był wściekły i chyba szybko mu nie przejdzie.
louis.
- Do zobaczenia. - posłałem ciepły uśmiech w stronę klienta, wyciągając z tylniej kieszeni kraciastą ścierkę. Za godzinę kończyła się moja wieczorna zmiana, zerknąłem na zegar i wziąłem się za przetarcie blatu. Na dzisiaj umówiłem się z Nashem do kina. Gdy skończyłem wycierać, stwierdzając, że jest w miarę czysto, rozejrzałem się po pomieszczeniu, tak sobie licząc ilu jest ludzi. Więcej niż na początku dnia dzisiejszego, ale to nic. Dopiero po chwili dostrzegłem pochyloną nad swoim miejscem za bardzo znajomą mi twarz. Ugryzłem się w policzek, uprewniając się, czy aby na pewno nikt nie ma w planach mnie okraść i zgarnąłem z pułeczki notesik. Opuszkami palców sprawdziłem, czy długopis dalej znajduje miejsce na moim fartuszku ruszyłem w kierunku stolika. Co prawda nie jestem od chodzenia, ale znając życie Cameron nie ma ochoty ruszać z zaplecza. Stanąłem nad nim, przygotując się do zapisania zamówienia, o ile je przyjmie.
- Witaj, czy mógłbym przyjąć twoje zamówienie? - wyrecytowałem z głowy, mimo, iż używam to dopiero od kilku dni. Podniósł głowę w górę, patrząc na mnie chwilę. Te kilka sekund dało mi wystarczającą ilość czasu na dostrzerzenie rozciętej wargi. Ugryzłem swoją, gdy już na mnie nie patrzał.
- Nie. - tego zamówienia chyba nie będę musiał zapisywać na kartce.
*:・✧*:・✧
Pod koniec mojej zmiany dopiero opuścił pomieszczenie (o dziwo wciąż sam), mamrocząc coś pod nosem. Czyściłem stoły, do moich uszu doleciało chyba "dziwka". Może źle zrozumiałem? Wzruszyłem ramieniem, to nie mój interes. Dźwięk dzwoneczka oznajmił, że ostatni klient, w tym przypadku on, wyszedł z kawiarenki.
- Nie moja sprawa. - wyszeptałem pod nosem kładąc się pod kołdrą po udanym spotkaniu. - Kurcze.
Ilość słow: 871
Ten rozdział jest tak chujowy, że się w pale nie mieści. Piszę na tablecie, więc pewnie błędy są. Nie do pizdy ni do chuja te fanfiction. Brzmi jak takie typowe Harry i jakaś laska, serio przepraszam. Cóż, wakacje i po wakacjach. Ja zapalony gimbus nie ma co. Dobra, koniec. TERAZ ZAPRASZAM NA JĘZYK POLSKI I POPROSZĘ O ŁADNE KOMENTARZE BO PAŁE WSTAWIE.
"Wystarczająco mi śladów wczoraj zrobiła na plecach." jakbyś to popuściła nie byłabyś sobą XDD a rozdział zajebisty, bo w końcu mój Zayn XDD ale krótkiiiiiiiiiii!
OdpowiedzUsuńO boże chahaha notka pod rozdziałem >>>>>>>>>>
OdpowiedzUsuńNie jest źle! Rozdział jest ciekawy! Cieszę się, że bohaterem jest Nash *-* ♥
Czekam na następny i życzę duuuzo weny ♡
@Larry_xx69
Nie zapraszaj na język polski bo w moim planie lekcji i tak jest go dużo :c fajny rozdział
OdpowiedzUsuń@girl_lovesdraco
Masz jeden błąd słowny, ale co tam się będę wychylać [tak, klasa III humanistyczna, więc coś się nauczyłam], po za tym fajny rozdział, szybko się go czytało. :)
OdpowiedzUsuń@boobmixer_
Oooo Jak ciekawie się robi :D nadrobiłam nowe rozdziały i jestem już na bieżąco :) ostatnio miałam kłopoty z tt, ale jak na ten czas już jest oki ;) btw nie wiem czy mi się przywidziało czy co, ale czy ty nie pisałaś najpierw bloga o czymś innym ? Mam dziwne wrażenie, że chyba pisałaś najpierw coś innego, ale to może tylko mi się wydaje, gdyż czytam tyle ff, że się mogłam pomylić i troche pogubić ... xd nw napisz mi na tt odp czy się mylę, czy mam rację ;) jestem ciekawa :D czekam z niecierpliwością na nexta xx @EFlegiel <3
OdpowiedzUsuńOoo nowy rozdział! Jest świetny,trochę się dzeję i wychodzi że czegoś tam nieogarniam ale czekam aż to się wszystko rozwinie xx @Larreh3
OdpowiedzUsuńDużo się dzieje, ale wciąż nic nie ogarniam xd mam nadzieję, że to wszystko się w końcu wyjaśni :3
OdpowiedzUsuń