czwartek, 25 września 2014

Rozdział szósty.

- Witaj, synku. Nie ładnie się tak wyrażać, chyba cię tego nauczyłam. - odgarniając długi, ciemny kosmyk włosów za ucho, bez zezwolenia wkroczyła jedynym krokiem do środka. Chłopak zacisnął szczękę, trzaskając drzwiami za jej plecami. Spojrzał w jej stronę, uśmiechała się do niego przyjaźnie, ale i tak wiedział, że uśmiech jest udawany jak ona cała.

- Nie jestem twoim synem, Anne i nie nazywaj mnie tak więcej. - mruknął nie wyrażając jakichkolwiek uczuć. Dawno minął już mu ból, teraz był zdolny nazwać ją nawet dziwką. On nie był jej synem, ani ona jego matką. Byli spokrewnieni, ale tylko krwią, nawet to było obojętne Harry'emu. Nie zrywając kontaktu wzrokowego z kobietą stał w miejscu, czekając aż opuści mieszkanie. Nie miał, nawet w najmniejszym stopniu, ochoty zapraszać ją w głąb pomieszczenia. Dla niego mogła stać na zewnątrz i pukać w drzwi. Prychnął pod nosem, gdy ta jeszcze tu była.

- Coś się stało? - zapytała, jakby nie była niczego świadoma. W chłopaku gotowała się czysta złość i jedyne, co mu zostało, to trzymać ręce przy sobie.

- Ty się stałaś. Nie interesuje mnie, co masz do powiedzenia. Najlepiej wyjdź i nie wracaj, dałem ci szansę. Zamiast iść się puszczać mogłaś przyjść na spotkanie, chociaż nie wiem, czy by to coś dało. - wskazał na drzwi. Nie musiał długo czekać, gdy kobieta, którąś kiedyś kochał, wyszła bez słowa pożegnania. Z miłości do nienawiści, yeah?


louis.
      Zanim się obejrzałem, minął kolejny tydzień, mojego "nowego rozdziału". Zima, mimo iż nadal sroga, trzymała się kalendarza. Upiłem łyk soku brzoskwiniowego, wczytując się w kolejne wersy nowo znalezionej książki. Po porannej zmianie w pracy, postanowiłem rozejrzeć się po okolicy, zamiast iść do pustego mieszkania. Za rogiem znajdowała się przytulna księgarnia. Jej urok niestety nie nadawał miejscu spokoju. Było wiele ludzi, którzy kochali podziwiać takie zbiorowiska, więc było tłoczno. Jednak dzięki uprzejmości młodego chłopaka, udało mi się wypożyczyć trzy lektury. Jedną już skończyłem, wczoraj zająłem się drugą. Zasiorbałem ze szklanki chłodny napój i usłyszałem ciche pukanie do drzwi. Jestem w swojej sypialni, Julie raczej by nie pukała.

- Wejdź. - powiedziałem trochę głośniej, by mój gość mnie dosłyszał. Skrzypnięcie drewna bardziej zwróciło moją uwagę. Oderwałem wzrok od książki i spojrzałem w kierunku wejścia.

- Hej. - Harry uśmiechnął się, lekko zamykając za sobą drzwi. Podszedł wolnym krokiem do łózka, po czym usiadł na krawędzi. Odwzajemniłem uśmiech, odkładając książkę obok siebie i usiadłem po turecku. - Za 6 dni, dokładnie 1 lutego, są moje urodziny i postanowiłem cię na nie zaprosić. - trochę się zdziwiłem, że chce mnie zaprosić, gdzie będą sami jego znajomi. Uniosłem jeden kącik ust do góry, kiwając lekko głową na zgodę. Dlaczego miałbym nie iść? Będzie tam Julie i reszta, więc nie będę jednak taki obcy. - To impreza w klubie, sądzę, że niewielka, nie mam ochoty robić z tego najgłośniejszego wydarzenia w roku. - oboje zaśmialiśmy się na jego słowa.

- Nie ma sprawy, z chęcią się zjawię, by fałszować podczas śpiewania "sto lat". - wybuchł szczerym śmiechem, odgarniając z czoła za długie włosy. Mały banan nie schodził mi z warg, a delikatny rumieniec jak zawsze był towarzyszem.

- Może dasz mi swój numer telefonu? Wiesz, by napisać ci miejsce i godzinę. - poruszył brwiami, wyciągając w moją stronę swoją komórkę. Zachichotałem, biorąc ją od niego. Małe zerknięcie na tapetę to nic złego, prawda? Widniało tam zdjęcie Harry'ego z mężczyzną, którego nie kojarzę. Wszedłem w kontakty. Raczej nie są razem, wyglądali na przyjaciół. Kliknąłem na nowy kontakt, wpisałem rząd cyferek z pamięci. Chwilkę się zaciąłem, kiedy miałem wpisać nazwę kontaktu. Bo co miałem mu napisać? "Louis Tomlinson". Trochę sztywno. Wręczyłem mu jego własność.

- Wpisz sam, twoja decyzja. - wzruszyłem ramieniem zostawiając mu to zadanie. Nie widziałem, co wpisał, krótko stukał w ekran i wsunął do kieszeni. Gdy już chciał otworzyć usta, najprawdopodobniej zacząć jakiś temat, przeszkodzono nam. Oboje spojrzeliśmy w stronę Nialla, który niewzruszony tym, że nam przerwał, gapił się na laptopa, którego trzymał na ręce.

- Louis do ciebie. - mruknął nieobecnie, po cennej informacji obracając się i wycofując, oczywiście nie zamykając drzwi. Wraz z chłopakiem, wstaliśmy z miejsca i razem opuściliśmy moją sypialnię. Wyszliśmy zza rogu, uśmiechnąłem się szeroko na widok Nasha. Szczerze brakowało mi go przez kilka dni. Podszedłem do niego szybko i przytuliłem, od razu zaczęliśmy rozmawiać.

- Cześć. Wpadłem się zapytać, czy dasz się jutro wyrwać gdzieś wieczorem. Znalazłem fajną komedię! - przez kilka sekund spojrzał się na coś, bądź na kogoś za moimi plecami. Jakbym tego nie zauważył, od razu odpowiedziałem mu.

- No jasne! Nie mam żadnych planów, więc może być. - wsunąłem ręce w kieszenie spodni. Uśmiechnęliśmy się do siebie szeroko.

- Mogłem napisać, ale chciałem pogadać, bo mógłbyś mi odmówić. Ja muszę już iść, bo.., - huk tłuczonego szkła i wściekły krzyk, najprawdopodobniej Zayna, rozniósł się po całym domu. - Ty kurwa ośle niedorozwinięty! Rusz czasami tępą głową, to kurwa nie boli! Ja pierdole, co z ciebie za ciota! - wrzasnął, że aż mnie to przestraszyło. Ostre słowa, jeszcze nie zdarzyło mi się słyszeć, by mówił to z takim tonem. Pożegnałem się z chłopakiem, który opuścił mieszkanie i zerknąłem do pomieszczenia, gdzie nagle zrobiło się cicho. Niall wyminął mnie, lekko trącając ramieniem. Wyszeptał przeprosiny, pośpiesznie się ubierając. Zrobiło mi się go cholernie przykro, widziałem, że oczy zaszły mu łzami. Przekręciłem głowę w lewo, Styles posłał mi tylko półuśmiech. Blondyna już nie było, ubrałem trampki na bose stopy i zgarnąłem bluzę, wsuwając ją na ramiona. Niezgrabnie wybiegłem za nim, szybki jest, bo już z odpalonym silnikiem chciał opuścić podjazd. Zamachałem do niego, krzycząc jego imię. Może podziałało, stanął w miejscu i nie spojrzał na mnie przez szybę. Westchnąłem cicho mroźnym powietrzem, tworząc niewielki kłębek. Ubranie tak cienkiego obuwia nie było zbyt mądre. By nie musiał na mnie wiele czekać, od razu ruszyłem do auta. Pociągnąłem za klamkę i wsunąłem się na miejsce pasażera.


harry.
Byłem trochę zdenerwowany tym, że Horan nam przerwał. Miałem zamiar zaprosić go jutro na spotkanie. Może uznałby to za randkę, co bardziej podchodziło pod moje zamiary. Tak, chciałem umówić się z Louisem, by go bliżej poznać, lecz zostałem wyprzedzony. Teraz powinienem mieć inne zmartwienie, ale to nie wychodziło z mojej głowy. Spojrzałem trochę zmartwiony za moim najlepszym przyjacielem, po czym przeniosłem wzrok na Louisa. Nie mogłem zmusić się na więcej, niż drgnięcie warg. Widziałem tylko, jak jego postać znika mi z oczu. Dobrze, że pomyślał, by nie zostawić Nialla samego. Odwróciłem się do Zayna urwany z myśli. Nikt nie chciał powiedzieć od siebie słowa, bo najwyraźniej nie miał nic do zaczęcia. Mulat odczepił mokrą od ciepłej kawy koszulkę i mruknął coś niezrozumiałego pod nosem. Ominął jednym krokiem mokrą plamę na panelach oraz rozbity kubek, kierując się do łazienki. Nim mogłem zacząć kolejny temat swoich myśli, usłyszałem szum lecącej wody. Caroline dołączyła do pomocy Julie, sprzątając ten mały wypadek. Usiadłem na fotelu, odrzucając głowę do tyłu i zamykając oczy. Wszystko ostatnio się sypie, z kim mogę porozmawiać? Na razie sam z sobą. Przyjaciele są jak gwiazdy na niebie. Czasami ich nie widać, ale zawsze wiesz, że tam są. Moje gwiazdy zniknęły od kilku dni, gdzie są?


louis.
Niepewnym krokiem wszedłem do niewielkiego domku Nialla. Ugryzłem policzek od środka i spojrzałem na chłopaka. Cicho jak myszka rozebrał się, nawet nie próbując na mnie spojrzeć. Sam zdjąłem buty i zostawiłem na sobie bluzę, bo było bardzo chłodno. Przeleciałem wzrokiem po swoim odbiciu w lustrze. Mała nieuwaga, a już niebieskookiego nie było przy mnie. Zmarszczyłem brwi zerkając do najbliższego pomieszczenia, salonu, ale nie było go tam. Chciałem go zawołać, ale ktoś zastukał do drzwi. Pukanie się powtórzyło, tym razem głośniej. Trochę bałem się, ale podszedłem i otworzyłem je powoli. Zanim mogłem zobaczyć kto to był, zostałem pchnięty na plecy. Przerażony krzyknąłem, upadając boleśnie na podłogę.

- Witaj Horan, miło cię widzieć. - obca osoba wysyczała to nade mną. Przestraszony zamknąłem mocno oczy. Nie chciałem wiedzieć co się dzieje. Niekontrolowanie załkałem w dłoń i poczułem łzy w oczach. Serio, teraz będę płakać?

- Odejdź. - tym razem inny głos odezwał się. Uchyliłem lekko powieki, dostrzegając jak mężczyzna odpuszcza dłoń, w której ma broń. Ugryzłem mocno wargę i przeniosłem spojrzenie na drugiego. Przyglądał mi się uważnie, jednak ja nie widziałem za wiele. - To nie on, zwijamy się. - westchnąłem z ulgą, kiedy wyszli. Kiedy odzyskałem jakąś siłę, podniosłem się na nogi. Plecy cholernie mnie bolały, a szczególnie lewa łopatka.

- Kurwa, Louis, przepraszam. - chłopak podbiegł do mnie, biorąc mnie pod ramię. - Przepraszam.

- Kto to był? - zapytałem, ale nie dostałem odpowiedzi.



ilość słów: 1407
Jak zjebałam ten rozdział, jak czytam ten napad to mi się chce śmiać, jest żałosny.
Chyba już tylko 6 osób czyta to ff.

10 komentarzy - 7 rozdział

11 komentarzy:

  1. super!! ciekawe kto wtedy napadł Louis'a hm... ciekawe xd. czekam na następny :**
    @syla200

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne to jest, wcale nie zjebałaś :) nie mogę się doczekać nowego @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest świetny kochana! ♥ Nie mogę się doczekać kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten napad nie jest wcale beznadziejny czy coś... Ten rozdział jest o wiele lepszy od poprzedniego i tak trzymaj :)
    Czekam na kolejny, więc lepiej niech ludzie pospieszą się z komentarzami!
    @JaZiemniak_

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu za dużo dla mnie Larry moment w pokoju, "zraniony" Nialler,wkurzony Zayn,a i okropna matka Hazzy i jego relacje w stosunku do niej omg. I ten napad z bronią,chtyste nie mogę,umieram! Świetny ten rozdział ,czekam na kolejny xx ps uh dzieję się dzieje <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam kilka zastrzeżeń do tego bloga. Po pierwsze, może pisz krótsze zdania, bo gdy piszesz zdaniami złożonymi, to są one niezrozumiałe. Po drugie, staraj się używać prostszych słów, to sprawi, że innym będzie łatwiej to czytać. Po trzecie, pisanie tak "tajemniczo", w sensie "ten kogoś pobił, siedział przy ringu, jacyś goście wpadają do domu...", strasznie trudno się czyta coś takiego, staraj się każdy wątek trochę bardziej rozwinąć, wytłumaczyć, a rozdziały staną się dużo dłuższe. Po czwarte, nie zmieniaj tak szybko postaci, raz mówi Louis, za chwilę Harry, nagle narrator, a pomiędzy jeszcze Zayn, Julie, i po chwili już nie wiadomo co kto mówi, robi. I po piąte, staraj się pisać wszystko po kolei. Zauważyłam, że w poprzednich rozdziałach pisałaś o jakimś zdarzeniu, a potem opisywałaś co się stało wcześniej, ale z perspektywy kogoś innego. Poza tymi uwagami (bardzo Cię za nie przepraszam, ale czytałam dużo blogów, i chcę Ci tylko pomóc ) to blog wydaje się super, i nie mogę się doczekać następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż, jeśli chodzi o czytanie to jeszcze ja czytam :D BTW mnie się podobał rozdział i wgl, może ten napad serio lekko niepoważny, ale podobał mi się, wydał mi się taki z humorem ;) a więc wszystko pięknie i cudownie, jak zawsze, i przepraszam, za brak opinii na nowy szablon, jak zajrzałam na tt to były 2 powiadomienia o twoich 2 nowych rozdziałach, więc komentuję pod tym. SZABLON JEST PRZEŚLICZNY xx czekam na następny śliczny rozdział ;) @EFlegiel

    OdpowiedzUsuń
  8. Ok czyli podsumowując: Harry to na ogół bad boy (przynajmniej tak to odbieram), któremu podoba się bezbronny Louis, z kolei ten kręci z Nashem, którego nawet nie umiem określić, ale to nic xd odnoszę też wrażenie, że Niall może coś czuć do Zayna, mając przy okazji problemy z jakąś mafią.. A dziewczyny są tam chyba tylko od sprzątania xd no także jest fajnie i ciekawie, chcę 7 rozdział *-*

    OdpowiedzUsuń
  9. ZA DUŻO DZIEJE SIĘ W RZDZIALE ALE OGÓLNIE GENIALNY HAHAHA

    OdpowiedzUsuń
  10. Oh god brakowało mi tego skdlajls tyle się dzieje,końcówka bardzo mnie zaskoczyła no i zasmuciło to ze Nash wyprzedzil Harregoco do zaproszenia Lou na randkę jak sądzę... omg świetny rozdział i czekam na kolejny (a ze to.juz 10 komentarz wiec wiesz xd) bo chcę juz się dowiedziec co dalej x

    OdpowiedzUsuń
  11. (Zapomniałm się podpisac jakby zapomniala ze to moje konto haha @Larreh3) xx ily

    OdpowiedzUsuń